Droga na skróty.

 

          W sumie to „droga na skróty” od jakiegoś czasu nie tylko jest akceptowana, ale wręcz uznawana za coś pożądanego. Tymczasem jeśli mówimy o tym „co pełne”, „co mocne”, „co wartościowe”, to trudno mówić o drodze na skróty. Skróty oczywiście są czasem dobrym narzędziem, ale narzędziem. Nie da się na skróty zdobyć doświadczenia i wiedzy, ale można na skróty zdobyć informacje i nimi „błysnąć”. Jednak przy zagłębieniu się w dyskusję szybko wychodzi, że to tylko informacje. Na szkoleniach wręcz uczę „drogi na skróty” do rozwiązywania pewnych problemów natury technicznej, ale zanim ją pokażę to grupa zawsze, podkreślam, zawsze przechodzi pełną ścieżkę merytoryczną, aby poczuć problem i zrozumieć go. Pojawia się wtedy oczekiwane przez trenera „aha!”. Wówczas zadaję kilka pytań, zwracam uwagę na kilka faktów i grupa często sama wpada na „skrót”. No a wtedy wiem, że jest już u nich „wiedza” na dany temat, a nie tylko dość płytka „informacja”. Następnym krokiem jest przećwiczenie zastosowania tej wiedzy, a potem dzielimy się refleksjami i mamy część roboty za sobą.  Jakby to ująć inaczej?

 

          „Informacja” to tania, plastikowa błyskotka, „wiedza” to kruszec szlachetny, choć nie zawsze błyszczący. Świat niestety staje się powoli plastikowy. Dopiero posiadając szerszą wiedzę na jakiś temat możemy żonglować informacjami. Teraz sięgnę do pewnej książki. „Porąb i spal, wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie”, taki jest jej tytuł. Książka autorstwa Larsa Myttinga ukazała w roku 2016 nakładem „Smaku słowa” i „Agory”. Książka jest oczywiście o drewnie, a dokładniej o drewnie opałowym, ale też o narzędziach, o siekierach i pilarkach. To taka „męska” książka. Jest też o ludziach. Muszę powiedzieć, że to dobra książka, a dodatkowo „ciepła”, jeśli można użyć takiego określenia. Dość dokładnie opisane są w niej gatunki drzew, z których pozyskuje się opał, a tu, jak wiadomo, króluje buk, nie mówiąc o dębinie, która jest wręcz mityczna. A taki świerk to już jest traktowany jak coś zdecydowanie gorszego. Tymczasem pan Lars Mitting tak pisze o świerku: „Nasze nowe pomiary wykazują olbrzymie różnice w gęstości tkanki świerku – od 300 do 600 kg/m sz. A to znaczy, że potrafi on być lżejszy od szarej olszy, ale znajdowano też norweskie świerki tak ciężkie, jak dąb. Taki stary, wolno rosnący świerk dużo waży i jest pełen energii.”

To ostatnie zdanie jest wyjątkowo obrazowe i pokazuje, że do „wartości” dochodzi się „powoli” – nie ma drogi na skróty do wiedzy i doświadczenia. Dobre szkolenia są krokiem w dobrym kierunku.

 

Przemysław Spych